Krzyżyk zamykający popup
Webinar: Rozporządzenie PPWR – rewolucja w opakowaniach Czytaj więcej

Jak twierdzi analityk Ketan Joshi, branża stosuje taktyki „odwracania uwagi”, w miarę jak energochłonne funkcje takie jak generowanie wideo i głęboki research się upowszechniają.

Firmy technologiczne mylą tradycyjną sztuczną inteligencję z generatywną AI, twierdząc, że ta energochłonna technologia może pomóc zapobiec katastrofie klimatycznej, wynika z raportu „The AI Climate Hoax”. Większość twierdzeń, że AI może pomóc w walce ze zmianami klimatu, odnosi się do uczenia maszynowego, a nie do energożernych chatbotów i narzędzi do generowania obrazów napędzających eksplozywny wzrost centrów danych pożerających gaz. Takie wnioski płyną z analizy 154 komunikatów branżowych.

Badanie, zlecone przez organizacje non-profit, w tym Beyond Fossil Fuels i Climate Action Against Disinformation, nie znalazło ani jednego przykładu, w którym popularne narzędzia – takie jak Gemini od Google czy Copilot od Microsoftu – prowadziłyby do „materialnej, weryfikowalnej i istotnej” redukcji emisji gazów cieplarnianych. Ketan Joshi, analityk energetyczny i autor raportu, stwierdził, że taktyki branży są „odwracające uwagę” i opierają się na wypróbowanych metodach, które sprowadzają się do „greenwashingu”. Porównał je do firm paliwowych reklamujących skromne inwestycje w panele słoneczne i wyolbrzymiających potencjał wychwytywania dwutlenku węgla.

Te technologie pozwalają uniknąć jedynie znikomej części emisji w stosunku do ogromnych emisji generowanych przez rdzeń ich działalności. Wielka technologia przejęła to podejście, rozbudowała je i udoskonaliła.

Ketan Joshi

Większość analizowanych twierdzeń pochodziła z raportu Międzynarodowej Agencji Energii (MAE), który był recenzowany przez czołowe firmy technologiczne, oraz z raportów korporacyjnych Google i Microsoftu. Raport MAE – który poświęcił dwa rozdziały potencjalnym korzyściom klimatycznym tradycyjnej AI – opierał się mniej więcej po równo na publikacjach naukowych, stronach korporacyjnych i twierdzeniach pozbawionych jakichkolwiek dowodów. W przypadku Google i Microsoftu większość twierdzeń nie była poparta żadnymi dowodami. Analiza, opublikowana podczas AI Impact Summit w Delhi, argumentuje, że branża technologiczna w sposób mylący przedstawia rozwiązania klimatyczne i zanieczyszczenie węglowe jako jedność, „mieszając” ze sobą różne typy AI.

Dane bez dowodów

Sasha Luccioni, szefowa ds. AI i klimatu w Hugging Face – platformie open-source – która nie była zaangażowana w raport, stwierdziła, że wnosi on niuanse do debaty, która często wrzuca do jednego worka bardzo różne zastosowania.

Kiedy mówimy o AI szkodliwej dla planety, chodzi przede wszystkim o generatywną AI i duże modele językowe. Kiedy mówimy o AI 'dobrej’ dla planety, często mamy na myśli modele predykcyjne, ekstraktywne lub modele AI starej daty.

Sasha Luccioni

Zielone deklaracje – nawet dotyczące tradycyjnej AI – opierały się na słabych formach dowodów, które nie zostały niezależnie zweryfikowane. Jedynie 26 proc. analizowanych zielonych twierdzeń cytowało opublikowane badania naukowe, a 36 proc. nie przytaczało żadnych dowodów.

Jednym z pierwszych przykładów zidentyfikowanych w raporcie jest szeroko powielane twierdzenie, że AI może pomóc ograniczyć globalne emisje gazów cieplarnianych o 5–10 proc. do 2030 roku. Cyfra ta, którą Google powtarzał jeszcze w kwietniu ubiegłego roku, pochodzi z raportu zleconego przez tę firmę firmie doradczej BCG, która z kolei cytowała własny wpis blogowy z 2021 roku, przypisując tę wartość „doświadczeniu z klientami”. Centra danych zużywają zaledwie 1 proc. światowej energii elektrycznej, jednak ich udział w zużyciu energii w USA ma ponad się podwoić – do 8,6 proc. – do 2035 roku, według BloombergNEF. MAE przewiduje, że odpowiadać będą za co najmniej 20 proc. wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną w bogatych krajach do końca dekady. O ile energochłonność prostego zapytania tekstowego do dużego modelu językowego, takiego jak ChatGPT, może być równoważna zaledwie minucie pracy żarówki – wynika to z częściowych danych branżowych – to w przypadku złożonych funkcji, jak generowanie wideo czy dogłębny research, rośnie znacznie, niepokoją zaś niektórych badaczy energetycznych tempo i skala tego wzrostu.

Rzecznik Google stwierdził, że ich szacunki redukcji emisji opierają się na solidnym procesie uzasadniania, zakorzenionym w najlepszej dostępnej nauce, a zasady i metodologię, którymi się kierujemy, udostępniliśmy w sposób transparentny. Microsoft odmówił komentarza, a MAE nie odpowiedziała na prośby o komentarz. Joshi powiedział, że dyskurs wokół klimatycznych korzyści AI musi zostać „sprowadzony z powrotem na ziemię”.

– Fałszywe łączenie dużego problemu z małym rozwiązaniem służy jako odwracanie uwagi od bardzo możliwych do uniknięcia szkód wyrządzanych przez niekontrolowaną ekspansję centrów danych – dodał.

Źródło: www.theguardian.com

Zespół_Akademia ESG_Marta Maj
Od ponad 10 lat zajmuję się wszystkim, co związane z contentem. Moje doświadczenie w pracy dziennikarskiej i wrodzona ciekawość tworzą zgrany duet, który pozwala mi tworzyć artykuły, które przeczyta i laik, i ekspert. Dodatkowo zajmuję się korektą tekstów – przecinki, strzeżcie się! E-mail: m.maj@akademiaesg.pl
Napisz do nas