Blisko 85 proc. dziennikarzy zajmujących się tematyką biznesową spodziewa się, że w 2026 roku dezinformacja stanie się jednym z poważniejszych zagrożeń dla firm. Z najnowszego raportu TAILORS Group „Dezinformacja kontra biznes. Głos mediów” wynika, że – obok mediów społecznościowych – coraz większą rolę w rozpowszechnianiu fałszywych treści odgrywają modele AI. Najbardziej narażonym na manipulacje obszarem pozostają natomiast działania związane z ESG.
Z badania przeprowadzonego przez TAILORS Group wynika, że dezinformacja na dobre zagościła w polskim krajobrazie biznesowym. 29,4 proc. respondentów uznaje ją za zagrożenie „bardzo poważne”, a ponad połowa (54,9 proc.) za „raczej poważne”. W rankingu wyzwań komunikacyjnych na linii spółka – media walka z dezinformacją mieści się w ścisłej czołówce, ustępując miejsca działaniom na rzecz utrzymania wiarygodności informacji (66,7 proc.), z którymi jest ściśle związana i wysiłkom, by w dobie automatyzacji zachować autentyczny, ludzki ton komunikacji (60,8 proc.).
SoMe, AI i ESG – „miękkie” cele dla dezinformacji
Według mediów głównym źródłem dezinformacji pozostają media społecznościowe (84,3 proc.) oraz fora dyskusyjne (62,7 proc.). Jednak to narzędzia oparte na sztucznej inteligencji (AI) błyskawicznie dołączyły do dezinformacyjnej gry – wskazuje na nie już 54,9 proc. badanych. Jednocześnie tylko 3,9 proc. dziennikarzy uważa, że firmy powinny pozycjonować się w modelach AI, co sugeruje, że wciąż nie doceniają wagi tej technologii jako brokera informacji.
Raport TAILORS Group ujawnia, że dezinformacja najmocniej uderza w dane niefinansowe. Za najbardziej podatne na manipulacje uznano obszary relacji
z pracownikami i employer brandingu (66,7 proc.), etyki zarządzania (58,8 proc.) oraz kwestie wpływu środowiskowego firmy (54,9 proc.). Dla porównania, dane finansowe są postrzegane jako znacznie bardziej odporne – tylko co piąty ankietowany widzi w nich pole do manipulacji.
Relacje jako „polisa ubezpieczeniowa”
Najlepszym remedium na fałszywe przekazy jest transparentność i bezpośredni kontakt. W tym kontekście dziennikarze doceniają przede wszystkim kontakt z biurem prasowym (76,5 proc.) oraz wydarzenia dające możliwość spotkania z zarządzającymi biznesem (72,5 proc.).
Dla co trzeciego dziennikarza (37,3 proc.) zaufanym kanałem komunikacji pozostaje oficjalna informacja prasowa. Ta musi jednak spełniać kilka podstawowych warunków – aż 9 na 10 dziennikarzy wskazuje, że fundamentem wiarygodności są konkretne fakty i liczby wraz ze wskazaniem ich źródeł. Zdaniem 60 proc. respondentów wiarygodność komunikatów biznesowych może zwiększyć stosowanie prostego języka, pozbawionego żargonu. Blisko co drugi dziennikarz zaznacza, że na wiarygodność „pracuje” także ciągłość komunikacji, utrzymana zwłaszcza w czasach niesprzyjających uwarunkowań biznesowych.
Komunikacja ESG jest wyzwaniem
Media rzadko w sposób pogłębiony rozróżniają greenwashing od rzetelnej komunikacji ESG. Najczęściej reagują wtedy, gdy deklaracje są wyjątkowo „odważne” i intuicyjnie budzą wątpliwości. Tymczasem postawienie zarzutu greenwashingu wymaga dostępu do porównywalnych, zweryfikowanych danych – nie tylko o emisjach, ale także o wpływach społecznych czy ładzie korporacyjnym. Bez ujawnienia metodologii, zakresów i kontekstu dane są trudne do oceny, co tworzy systemową asymetrię informacji.