Krzyżyk zamykający popup
Webinar: Rozporządzenie PPWR – rewolucja w opakowaniach Czytaj więcej

ESG stało się nieodłącznym elementem oceny ryzyka finansowego. Instytucje finansowe – banki, fundusze inwestycyjne, ubezpieczyciele – coraz częściej integrują czynniki ESG w swoich modelach ryzyka kredytowego i inwestycyjnego. Oznacza to, że decyzje o przyznaniu kredytu czy o dokonaniu inwestycji kapitałowej nie opierają się już wyłącznie na tradycyjnych wskaźnikach finansowych. Teraz uwzględnia się także wpływ działalności przedsiębiorstwa na środowisko i społeczeństwo, a także jakość jego ładu korporacyjnego. Dlaczego to takie ważne i jak wygląda w praktyce?

Dlaczego ESG wpływa na ryzyko finansowe?

Włączenie czynników ESG do oceny ryzyka wynika z rosnącej świadomości, że kwestie zrównoważonego rozwoju przekładają się na stabilność biznesu. Zaniedbania środowiskowe czy społeczne mogą generować koszty i zagrożenia – od kar finansowych za zanieczyszczanie środowiska, przez protesty społeczne i utratę reputacji, po ryzyko prawne związane z łamaniem praw pracowników. Przykładowo, firma ignorująca regulacje klimatyczne może w przyszłości ponieść wysokie koszty dostosowania się do zaostrzonych przepisów lub opłat za emisje, co pogorszy jej kondycję finansową. Z perspektywy instytucji finansowej oznacza to większe ryzyko kredytowe (np. wyższe prawdopodobieństwo niewypłacalności takiej firmy) lub inwestycyjne (spadek wartości akcji czy obligacji takiego podmiotu).

Co więcej, inwestorzy i klienci coraz większą wagę przywiązują do odpowiedzialności społecznej i ekologicznej. Reputacja finansującego również jest więc stawką – bank wspierający kontrowersyjne branże może spotkać się z krytyką społeczną i odejściem klientów. Z drugiej strony instytucje finansowe, które aktywnie finansują zielone projekty i dbają o społeczny wymiar biznesu, budują przewagę konkurencyjną i cieszą się większym zaufaniem. To wszystko powoduje, że ESG stało się pryzmatem oceny – nie tylko przedsiębiorstw, ale i samych banków czy funduszy.

ESG w ocenie ryzyka kredytowego banków

Banki włączają czynniki ESG do procesów oceny zdolności kredytowej swoich klientów. Przy udzielaniu kredytu analitycy coraz częściej analizują, jak dane przedsiębiorstwo radzi sobie z zarządzaniem wpływem na środowisko i społeczeństwo oraz czy przestrzega zasad ładu korporacyjnego. Może to przybrać formę dodatkowych pytań w kwestionariuszach kredytowych, scoringu ESG przypisywanego klientowi, albo wymogu spełnienia określonych standardów (np. posiadania polityki redukcji emisji dwutlenku węgla czy kodeksu etyki dla dostawców).

W praktyce firmy z sektorów uznawanych za wysokoemisyjne lub kontrowersyjne otrzymują dziś mniej korzystne warunki finansowania albo wręcz nie otrzymują go wcale. Działa tu prosta logika – jeżeli biznes jest mocno uzależniony od węgla, ropy czy innych wysokoemisyjnych aktywów, to w obliczu transformacji klimatycznej rośnie ryzyko, że w przyszłości napotka poważne trudności (choćby przez podrożenie uprawnień do emisji, konieczność kosztownych modernizacji lub spadek popytu na nieekologiczne produkty). Bank, chcąc chronić się przed niewypłacalnością takiego kredytobiorcy, może podnieść marżę (aby zrekompensować wyższe ryzyko) lub zażądać dodatkowych zabezpieczeń. Coraz częściej jednak instytucje finansowe wprowadzają polityki wykluczające – np. wiele banków ogłosiło, że nie będzie finansować nowych projektów węglowych albo że ograniczy ekspozycję na przemysł cementowy czy wydobywczy. Takie decyzje jeszcze kilka lat temu podyktowane były głównie presją reputacyjną, ale dziś znajdują również uzasadnienie czysto ekonomiczne: inwestycje niezgodne z zasadami ESG mogą stać się aktywami osieroconymi (ang. stranded assets), tracącymi wartość wskutek zmian regulacyjnych lub technologicznych.

ESG w decyzjach inwestycyjnych

Podobna zmiana zachodzi w modelach ryzyka inwestycyjnego stosowanych przez fundusze inwestycyjne, emerytalne czy towarzystwa ubezpieczeń. Analiza ESG stała się standardową częścią due diligence inwestycyjnego. Fundusze przed zakupem akcji czy obligacji sprawdzają nie tylko wyniki finansowe spółki, ale także np. jej ślad węglowy, politykę wobec pracowników, obecność niezależnych członków w radzie nadzorczej, relacje z lokalną społecznością itp. Te czynniki wpływają na długoterminową wycenę i stabilność inwestycji. Przykładowo, firma o nietransparentnym ładzie korporacyjnym i licznych incydentach naruszania praw pracowniczych może być bardziej narażona na skandale i gwałtowne spadki cen akcji. Z kolei przedsiębiorstwo, które inwestuje w czyste technologie i ma dobrą kulturę organizacyjną, może liczyć na rosnące zainteresowanie inwestorów, a tym samym wzrost wartości rynkowej.

Decyzje inwestycyjne uwzględniające ESG często przybierają formę strategii „best in class” lub wykluczeń sektorowych. Strategia best in class oznacza, że inwestor wybiera spółki w danej branży charakteryzujące się najlepszymi wynikami ESG (np. inwestuje w firmy energetyczne, ale tylko te z najniższą emisją i planami dekarbonizacji). Z kolei wykluczenia polegają na odrzuceniu całych branż lub działalności niezgodnych z wartościami ESG – np. produkcji broni, tytoniu czy właśnie węgla. Takie podejście coraz częściej wymagane jest przez klientów funduszy, którzy nie chcą, aby ich oszczędności wspierały szkodliwe przedsięwzięcia. Co istotne, analizy pokazują, że portfele inwestycyjne zintegrowane z ESG nie ustępują wynikami tradycyjnym, a wręcz mogą generować bardziej stabilne zwroty w długim terminie (m.in. dzięki unikaniu firm obarczonych ryzykami prawnymi lub środowiskowymi).

Wpływ na branże wysokoemisyjne

Konsekwencje tych trendów odczuwają szczególnie przedsiębiorstwa z branż wysokoemisyjnych: energetyka konwencjonalna, górnictwo węglowe, przemysł cementowy, chemiczny czy transport oparty na paliwach kopalnych. Dostęp do kapitału dla takich podmiotów ulega stopniowemu ograniczeniu. Banki i inwestorzy, naciskani przez własne deklaracje klimatyczne oraz regulacje, coraz częściej stawiają warunek: „zielona” transformacja albo koniec finansowania. W praktyce oznacza to, że firma planująca rozwój np. kopalni odkrywkowej może nie znaleźć chętnych banków do udzielenia kredytu, a emisja obligacji korporacyjnych może się nie powieść z braku popytu instytucjonalnego.

Wiele globalnych instytucji (w tym duże banki europejskie) zobowiązało się do osiągnięcia neutralności klimatycznej portfela do 2050 r., co jest równoznaczne z wyeliminowaniem finansowania dla sektorów niezgodnych z tą ścieżką. W Polsce również obserwujemy zalążki tego trendu – choć transformacja energetyczna dopiero się rozpędza, banki już teraz raportują poziom zaangażowania w sektory wysokoemisyjne i deklarują plany redukcji takich ekspozycji. Przedsiębiorstwa wysokoemisyjne, chcąc utrzymać relacje z bankami i inwestorami, są motywowane do zmian, m.in. do inwestowania w redukcję emisji, poprawę efektywności energetycznej, wdrażania strategii ESG. Innymi słowy, kapitał staje się „zielony” – płynie tam, gdzie jest zgodność z zasadami zrównoważonego rozwoju, a odpływa stamtąd, gdzie ryzyko klimatyczne i społeczne jest ignorowane.

Double materiality – ryzyko w dwóch wymiarach

Zmiana podejścia do ESG w finansach odzwierciedla koncepcję tzw. podwójnej materialności (double materiality). Tradycyjnie instytucje finansowe patrzyły jednostronnie: czy dane zjawisko wpływa na wyniki finansowe? Na przykład analizując firmę, pytano o to, czy zaostrzenie prawa emisji CO2 zwiększy jej koszty i obniży zysk, co mogłoby zagrozić spłacie kredytu? Teraz dochodzi drugi wymiar: jaki wpływ ma działalność tego podmiotu na otoczenie – klimat, środowisko, społeczeństwo? Ten drugi wymiar długo był pomijany, bo nie przekładał się od razu na liczby w bilansie. Jednak obecnie regulatorzy i inwestorzy wymagają, by instytucje finansowe brały odpowiedzialność również za skutki zewnętrzne swojego finansowania. Bank musi więc ocenić nie tylko ryzyko, jakie ponosi udzielając kredytu (np. ryzyko niewypłacalności wskutek nałożenia podatku węglowego na klienta), ale i to, jakie ryzyko stwarza dla świata finansując dany projekt (np. przyczynia się do wzrostu emisji lub łamania praw człowieka w łańcuchu dostaw).

Podejście double materiality znalazło odzwierciedlenie w nowych regulacjach dotyczących raportowania niefinansowego – unijna dyrektywa CSRD zobowiązuje firmy do ujawniania informacji zarówno o wpływie czynników ESG na swoją działalność, jak i o własnym wpływie na środowisko i społeczeństwo. W ślad za tym banki, jako użytkownicy tych danych, muszą dostosować swoje modele i strategie zarządzania ryzykiem, by obejmowały oba wymiary. Co więcej, największe banki w UE od 2023 r. mają obowiązek publikować w ramach tzw. Filara III raporty na temat ryzyk ESG i sposobów zarządzania nimi. W raportach tych opisują np. ekspozycje na branże wrażliwe klimatycznie, scenariusze testów warunków skrajnych dla ryzyka klimatycznego, polityki zarządzania ryzykiem społecznym (np. ryzykiem łamania praw pracowniczych przez klientów) oraz zasady ładu korporacyjnego. Taka transparentność ma mobilizować sektor finansowy do traktowania ryzyk ESG z należytą powagą i systematycznością – podobnie jak od lat traktuje ryzyko kredytowe, rynkowe czy płynności.

Wymogi regulacyjne i rola nadzoru

Regulatorzy i nadzorcy finansowi w Europie jednoznacznie wskazują kierunek: ESG musi być w pełni zintegrowane z zarządzaniem ryzykiem w instytucjach finansowych. Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) wydał wytyczne nakazujące bankom włączenie czynników ESG do ładu wewnętrznego, strategii i procesów oceny ryzyka. Europejski Bank Centralny (dla strefy euro) opracował Przewodnik dotyczący ryzyk klimatycznych i środowiskowych, w którym przedstawił swoje oczekiwania wobec banków – np. opracowanie metod mierzenia ryzyka klimatycznego, uwzględnienie go w apetytach na ryzyko, i ujawnianie danych o śladzie węglowym portfeli. Trend regulacyjny jest jasny – niewłączanie ESG będzie traktowane jako zaniedbanie w zarządzaniu ryzykiem.

W Polsce również następują zmiany. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) aktywnie uczestniczy w pracach międzynarodowych nad zrównoważonym finansowaniem i stopniowo implementuje unijne regulacje na rodzimym rynku. Już teraz banki w Polsce są zobowiązane w ramach Pillar III do pierwszych ujawnień na temat zarządzania ryzykami ESG. KNF podkreśla, że ryzyka klimatyczne i środowiskowe mogą wpływać na stabilność banków i oczekuje, iż będą one ujęte w strategiach oraz ICAAP (wewnętrznych procesach oceny adekwatności kapitałowej). W przyszłości można spodziewać się bardziej szczegółowych wytycznych nadzorczych dotyczących np. stres-testów klimatycznych czy uwzględniania czynników ESG w modelach scoringowych.

Narodowy Bank Polski (NBP), jako bank centralny i uczestnik Komitetu Stabilności Finansowej, również kładzie nacisk na identyfikację i monitorowanie ryzyk ESG. W najnowszych raportach o stabilności systemu finansowego NBP zwraca uwagę na znaczącą ekspozycję polskich banków na sektory „wrażliwe klimatycznie”. Szacuje się, że ponad połowa portfela kredytów dla przedsiębiorstw w polskim sektorze bankowym związana jest z branżami potencjalnie narażonymi na skutki transformacji klimatycznej (takimi jak energetyka konwencjonalna, paliwa kopalne, energochłonny przemysł). NBP zaleca bankom wdrażanie polityk zarządzania ryzykiem ESG oraz przeprowadzanie analiz scenariuszowych (stress testów) pod kątem ryzyka klimatycznego, aby sprawdzić, jak np. różne scenariusze cen emisji lub ekstremalnych zjawisk pogodowych wpłyną na portfel kredytowy. Tego typu przewodniki i rekomendacje – choć formalnie niewiążące – wyznaczają dobre praktyki dla sektora. Można powiedzieć, że polski nadzór i bank centralny „zielenią” finansjerę, motywując ją do uwzględniania ryzyk ESG dla bezpieczeństwa całego systemu.

Dane ESG i narzędzia wspierające analizę

Integracja ESG z modelami ryzyka stawia jednak przed instytucjami finansowymi spore wyzwanie: pozyskanie rzetelnych danych i ocen ESG dla firm, którym udzielają finansowania lub w które inwestują. O ile duże spółki giełdowe coraz obszerniej raportują swoje wskaźniki zrównoważonego rozwoju (choćby emisje gazów cieplarnianych, zużycie energii ze źródeł odnawialnych, polityki diversity & inclusion, itp.), o tyle mniejsze przedsiębiorstwa często nie dysponują sformalizowanymi danymi ESG. Banki potrzebują więc narzędzi, które pozwolą zmierzyć ESG także u tych mniej przejrzystych kontrahentów.

Na rynku pojawiły się różne rozwiązania – agencje ratingowe tworzą ratingi ESG, firmy analityczne oferują scoringi i raporty due diligence w obszarze ESG, a także platformy cyfrowe do oceny zrównoważonego rozwoju firm. Przykładem jest Platforma Synesgy, opracowana przez grupę CRIF. Synesgy umożliwia przedsiębiorstwom dokonanie samooceny ESG w ustrukturyzowany sposób, odpowiadając na zestandaryzowane pytania dotyczące m.in. zarządzania środowiskowego, odpowiedzialności społecznej i ładu korporacyjnego. Na podstawie tych danych generowany jest wynik ESG oraz certyfikat, który firma może udostępnić bankom, inwestorom czy kontrahentom. Dla instytucji finansowych takie platformy stanowią cenne źródło informacji – pozwalają włączyć do modeli ryzyka obiektywną miarę ESG nawet dla małych i średnich firm z ich portfela, porównać je z branżowymi benchmarkami i śledzić postępy w zrównoważonym rozwoju.

Współpraca sektorów finansowego i technologicznego w zakresie FinTech/RegTech dla ESG dynamicznie się rozwija. Dzięki temu możliwe jest coraz lepsze integrowanie danych niefinansowych z tradycyjnymi modelami scoringowymi czy modelami ryzyka inwestycyjnego. W efekcie bank analizując wniosek kredytowy może automatycznie uwzględnić np. “ESG score” klienta (pochodzący z platformy takiej jak Synesgy lub z wewnętrznej oceny) i zobaczyć, jak wpływa on na przypisany rating kredytowy. Jeśli wynik ESG jest słaby (np. firma nie ma polityki środowiskowej mimo działalności w branży emitującej zanieczyszczenia), model może zasugerować podniesienie ryzyka kredytowego, a tym samym wyższą cenę kredytu lub mniejszą ekspozycję. Analogicznie, inwestorzy korzystający z danych ESG mogą lepiej zarządzać ryzykiem w portfelu – np. ograniczyć udział spółek o najsłabszych wynikach ESG, co może zmniejszyć zmienność portfela i uchronić przed spadkami wartości w razie kryzysów reputacyjnych.

Nowy paradygmat w finansach

Włączenie kryteriów ESG do modeli ryzyka kredytowego i inwestycyjnego to już nie moda czy dobra wola – to nowy standard branżowy, wspierany regulacjami i oczekiwaniami interesariuszy. W rezultacie instytucje finansowe lepiej rozumieją długoterminowe ryzyka i szanse związane z transformacją gospodarczą. Kapitał przepływa w kierunku zrównoważonych przedsięwzięć, co sprzyja realnej zmianie w gospodarce: firmy dbające o klimat i społeczeństwo mają łatwiejszy dostęp do finansowania, natomiast te ignorujące te kwestie muszą liczyć się z rosnącymi kosztami lub wręcz brakiem kapitału na rozwój.

Można powiedzieć, że ESG to dodatkowa para okularów, przez które finansowi decydenci oceniają świat. Te „okulary” pozwalają dostrzec ryzyka, które dawniej pozostawały ślepe dla analityków skupionych tylko na liczbach. Pozwalają też identyfikować nowe możliwości – bo inwestycje w zielone technologie czy odpowiedzialny biznes często okazują się sukcesem komercyjnym.

Iwona Januszewska CRIF
Ambasadorka ESG w CRIF i ERIF, aktywnie wspierająca wdrażanie strategii zrównoważonego rozwoju. Specjalizuje się w edukacji firm w zakresie ESG oraz wykorzystania danych w budowaniu odpowiedzialnego biznesu. Autorka publikacji prasowych poświęconych tej tematyce. E-mail: Iwona.Januszewska@erif.pl
Napisz do nas